poniedziałek, 6 lutego 2017

Zysk z obligacji, ryzyko z akcji. Kiedy (nie)warto inwestować?

W ostatnim czasie mamy wysyp ofert obligacji od naszych hitów eksportowych. Wspomnieć wystarczy że z emisją publiczną mieliśmy do czynienia w przypadku Brastera, producenta urządzenia do samodzielnej diagnostyki raka piersi, a obecnie toczy się niemniej ciekawa oferta The Farm51 producenta gier czy raczkującego jeszcze systemu do VR - gogle do rozszerzonej rzeczywistości przedstawiane są jako rewolucja na miarę płaskich ekranów lcd.
Czy tak będzie wyglądać przyszłość? Szczerze wątpię, ale zaangażowanie ryżego miliardera sprawa, że gra toczy się o naprawdę poważne pieniądze

Obie oferty cechują te same przymioty. Posiadają one niezwykle innowacyjny produkt, który rysuje przed nimi perspektywy globalnej ekspansji i co za tym idzie naprawdę bajońskich zysków. Druga strona medalu to fakt, że wkraczają one na zupełnie niezbadany teren, co więcej z zerowymi sukcesami kasowymi w swojej dotychczasowej historii.

Czy w takiej sytuacji warto zastanawiać się nad inwestycją w tego typu firmy? Czy na pewno obligacje to najlepsza droga? Jak w ogóle rozpoznać na jakim etapie znajduje się przedsiębiorstwo i czy inwestycja w nią ma sens?



Istnieje bardzo prosty sposób na zrobienie wstępnego przesiewu, który omówimy później. Natomiast czy można wskazać powód dla którego mielibyśmy w takich przypadkach rozważać w ogóle obligacje jako inwestycję? Sytuacja w mojej ocenie jest w zasadzie zero-jedynkowa. Jeśli Braster, Farm51 czy inna Spółka X trafią w rynek ze swoją ofertą to oczywiście wykup obligacji będzie więcej niż pewny i zarobimy przyzwoite 7,5-8%. W takim przypadku nie korzystamy jakoś nadzwyczajnie na tym sukcesie, odbieramy to co i tak nam się należało. Zysk na akcjach jak można się spodziewać będzie znacznie wyższy, zapewne dwu czy nawet trzycyfrowy.

A co w takim razie z ryzykiem? Wiadomym jest że zysk na akcjach stanowi premię za próbę schywatnia gołebia na dachu, ale przy potknięciu strata rzędu 50% też nie będzie zaskoczeniem (nawet jeśli w porę zareagujemy). W idealnym świecie obligacje powinny być od tego ryzyka praktycznie wolne. Oczywiście tak nie jest, a obligatariusz innowacyjnych Spółek, bez wyników, bogatej historii lub zaplecza finansowego skazuje się na bycie zakładnikiem niepewnego sukcesu emitenta. Przy czym jego ewentualny zysk to dalej wyjściowe 7-8%, a potencjał straty wynosi nawet całą pulę. Odpowiedź co wybrać nie powinna nastręczać kłopotów.

By zorientować się czy mamy do czynienia z dobrą okazją do zakupu akcji czy też lepiej iść w kierunku obligacji (lub w ogóle pozostać poza rynkiem) pomocna będzie czysto pobieżna analiza przepływów pieniężnych Spółki, które obnażają większość tricków księgowych, których pełno w bilansie czy rachunku zysków i strat. Niżej 8 typowych układów przepływów w przedsiębiorstwach

Przepływy pieniężne pokazują faktyczne wpływy gotówki do kasy Spółki, a nie to co księgowy zapisze w bilansie


Na zielono sytuacje gdzie mamy do czynienia ze Spółkami stabilnymi, które nie oszołomią nas skokowymi wzrostami, ale też mającymi na tyle ugruntowaną pozycję, że zakup obligacji powinien być dobrą decyzją, natomiast dla akcji znajdą się lepsze okazje - choć zawsze trzeba uważać na Czarne Łabędzie, czy raczej wredne kaczki ;)

Czerwone słupki oznaczają spółki, które bez pogłębionej analizy raczej należy omijać, gdyż albo mamy sytuację ratowania się Spółki przez wyprzedaż majątku albo mówimy o start-upie, więc z szansą na sukces rzędu 1/20 - świadomy inwestor oczywiście może dalej przekuć to na swoją korzyść. Ogólnie mamy tutaj firmy która nie zarabiają i niewiadomą pozostaje czy kiedyś będą rentowne.
Którym typem inwestora jesteś?

Dla niebieskich pól najlepszą decyzją będzie rozważenie nabycia akcji, gdyż ryzyko jest nieco podwyższone, ale to typowe przypadki gdzie wchodzi w grę zewnętrzne finansowanie (jeśli jest ono w charakterze udziałowym to tym lepiej!), acz zyski będą raczej spodziewane i powinny dopiero nadejść.

Pozostaje jeszcze jeden przypadek (+ - +), który może być odpowiedni do nabycia zarówno akcji jak i obligacji. To typ spółki, która zarabia na działalności, ale nie odżegnuje się od dalszych inwestycji i kumulowania kapitału na ten cel. Z drugiej strony nie wyprzedaje też wypracowanych owoców, więc raczej jest firmą pewną co do obranej strategii.

Powyższy rys ma charakter czysto orientacyjny - służy do wstępnego przesiewu co zaznaczyłem na początku - dlatego nie należy uznawać tabelki za dogmat, a raczej zaczątek dyskusji czy analizy. Mam nadzieję że okaże się jednak pomocna.

Choć istnieją też opcje mieszane, gdzie przytaczane schematy tracą jakikolwiek sens - jak choćby obligacje zamienne na akcje, akcje z opcją itp, które przez połączenie kluczowych cech obu wspomnianych papierów wartościowych, często stanowią prawdziwą okazję. Ale o szczegółach czy ofertach porozmawiamy już jak zwykle w bezpośredniej korespondencji pod mailem poniżej

bondspotter@gmail.com


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz