piątek, 7 października 2016

Zakupiłem obligacje... i co dalej? cz. II

Jak ustaliliśmy w pierwszej części artykułu posiadanie obligacji to nie tylko ich zakup i późniejsze odcinanie kuponów, ale też odpowiednie pielęgnowanie naszego bukietu Spółek i wyrzucanie kwiatów, które miewają pierwsze oznaki więdnięcia ;)

Jedną z metod wczesnego ostrzegania, nad którą pochylimy się w tym wpisie zaczerpniętą bezpośrednio z rynku akcji jest analiza teorii Dowa (nazwa pochodzi od jej twórcy Charlesa Dowa), a w zasadzie tylko jej wybranego aspektu. Dla obligatariusza niepotrzebna będzie zatem magiczna wiedza z analizy technicznej i rysowania nic nie mówiących linii na wykresie. Wystarczy, że skupimy się na głównym założeniu, że rynek dyskontuje wszystko.


indeks giełdowy
Amerykański indeks Dow Jones swą nazwę zawdzięcza twórcy analizowanej przez nas teorii - co tylko pokazuje jego fundamentalne znaczenie dla świata inwestycji



Przekładając na język ludzki chodzi o to, że wykres akcji giełdowych, przynajmniej w teorii zawiera wszystkie zdarzenia negatywne i pozytywne dziejące się w Spółce i wokół niej, dlatego praktycznie zbędne powinno być sprawdzanie Spółki od strony fundamentalnej poprzez żmudne czytanie raportów czy doniesień z rynku bo to również kurs akcji powinien w pełni odzwierciedlać. 

Oczywiście wykres zazwyczaj pokazuje zdarzenia przeszłe lub to co ma bardzo dużą szansę się wydarzyć i jako taki również może przynosić błędne wnioski (nie da się też przewidzieć "czarnych łabędzi"). Niemniej nawet takie założenie pozwala stwierdzić, że z kursu akcji dowiemy się z o lata świetlne wcześniej czy ze Spółką wszystko ok, niż gdyby śledzić tylko raporty okresowe. By teoria nie została tylko na papierze sprawdzimy jej działanie na podstawie dwóch Spółek, które jeszcze niedawno elektryzowały inwestorów obligacyjnych: E-kancelarię i Leasing Experts.

Ważnym zastrzeżeniem dla sensu całego wpisu, jest fakt że dotyczy on Spółek publicznych, notowanych na GPW lub Newconnect i w dużo mniejszym stopniu Catalyst (trudno na podstawie tak nielicznych transakcji rysować wykres giełdowy). Z wiadomych względów nie dotyczy to natomiast wszystkich Spółek, które nie uczestniczą w żadnym zorganizowanym rynku.

Na początek kurs akcji e-kancelarii za lata 2012 - 2015. W tym czasie EKA zdążyła wyemitować kilkanaście serii obligacji. Na początku badanego okresu uplasowano dwie, które jako ostatnie doczekały się wykupu (serie M i N emitowane w październiku i grudniu 2012 wykupione 2 lata później), a także wiele innych, kończących się zdecydowaną nadsubskrypcją zapisów. 


wierzytelności
Kurs akcji EKi wskazywał na problemy dobre pół roku przed rynkiem obligacji


Tymczasem czerwona lampka powinna świecić się intensywnie co najmniej od października 2013 roku. Natomiast co ciekawe mimo, że akcje stale leciały nieubłaganie w dół, na obligacjach mieliśmy całkowitą flautę i ceny znacznie powyżej nominału.  Rynek obligacji dostrzegł jakikolwiek problem dopiero po trywialnym zdarzeniu z maja 2014, a więc ponad pół roku później! Teoria Dowa z pewnością pomogłaby ustrzec się kłopotów.

Pora na podobną analizę Leasing Experts, sprawdźmy czy i tutaj kurs akcji cokolwiek nam podpowiadał i pomógłby w porę ustrzec nas przed kłopotami.

Leasing Experts swoją drugą emisję obligacji serii B - a jak się później okazało, pierwszą która została niewykupiona przeprowadził w czerwcu 2014 roku, potem kolejne we wrześniu i grudniu. Na pierwszą z nich, podobnie jak w przypadku EKi zakończoną redukcją rynek akcyjny zareagował euforią, podtrzymaną aż do końca listopada. Pomysł na leasing nieruchomości do 1 mln zł okazał się absolutnym hitem, który kupili niemal wszyscy. Jak się okazało z realizacją było już dużo gorzej.

Międzyczasie LEX przeprowadził jeszcze dwie udane emisje i zebrał z nich łącznie 6,5 mln zł. Potem Spółka chciała dokapitalizować się poprzez emisję akcji, co zakończyło się totalną klapą, a rynek akcji przyjął to bardzo chłodno (długa świeczka z kursu 2,30 zł do 1,50 zł).


kurs giełdowy
Leasing Experts w niespełna pół roku wspiął się na historyczny szczyt jak i wyznaczył dno na swoich akcjach.

Juź po tym zjeździe akcyjnym Spółka wróciła do "sprawdzonej metody" zbierania pieniędzy od obligatariuszy co zakończyła umiarkowanym sukcesem, uzyskując ok 2,5 mln zł z serii E. Co ciekawe wszyscy nabywcy tej serii obligacji z pewnością zrezygnowaliby z pomysłu, gdyby spojrzeli na wykres akcji i spektakularny - godzien finansowego bankruta - zjazd akcji o ponad 70% w niespełna pół roku! Wszyscy pozostali gremialnie ustawiliby się w okienku do sprzedaży trefnych obligacji...

Myślę że jasno widać, że nawet jeśli zakłada się inwestowanie wyłącznie w obligacje to i tak warto przyglądać się wskaźnikom rynku akcyjnego, będącego najlepszym systemem wczesnego ostrzegania. 

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawy artykuł i przykłady dobrane dosyć trafnie. Co do Leasing Experts (obecnie Property Lease Fund SA) to widzę tu trochę nieścisłości: 1/ To nie emisja serii B zakończyła się nadsubskrupcją ale emisja serii C. Bardzo szczęśliwi są zapewne klienci TFI Eques, które łyknęło tego śmiecia za pół bańki. 2/ Nic nie wspominasz o cudownym dziecku Leasing Experts czyli Aircraft Lease Poland, która to perła w koronie miała uzupełni portfolio o leasing samolotów - też małych jak te nieruchomości. 3/ Letnia euforia 2014 na ich akcjach wynikała tez z przedterminowego wykupu serii A niby żeby szukać inwestora (patrzcie mamy kasę! stać nas!) a tak naprawdę żeby Prezio mógł swobodnie dysponowac akcjami (w tym doić dywidende ) na których ta seria była zabezpieczona 4/ numer z emisją akcji to była ściema od początku -może i chętni by się znaleźli ale nie o to chodziło ( z nimi trzeba by się dzielić dywidendą za 2014 - marną bo marną ale 200K do kieszeni poszło). 5/ Gdy była emisja serii E (grudzień 2014) ciagle nie była odwołana prognoza zysku netto za 2014 r w wysokości 1 mln - tą cyfrę pokazywano potencjalnym nabywcom. Berta

    OdpowiedzUsuń