wtorek, 25 października 2016

Zabezpieczenie obligacji - czysty marketing czy realna wartość?

Spośród ofert obligacji, te wyróżniające się większym ryzykiem zazwyczaj obwarowane są dodatkowym parametrem jaki stanowi zabezpieczenie obligacji, które dla znacznej części inwestorów jest podstawowym wyznacznikiem bezpieczeństwa inwestycji. Zazwyczaj niestety mylnie za taki jest uznawany.

Czysto teoretycznie stawia to obligatariusza na preferencyjnej pozycji przed wszystkimi wierzycielami, a przedmiot zabezpieczenia niemal automatycznie winien przechodzić na rzecz właściciela papierów. Bez tego dodatkowego obwarowania wierzyciel obligacyjny, również zostaje zaspokojony, gdyż emitent za zobowiązania z tytułu emisji "odpowiada całym swoim majątkiem" jednak wtedy staje się w rządku za skarbówką, ZUS-em, pracownikami i pozostałym, długim łańcuszkiem wierzycieli Spółki.


Tyle teorii, którą wielu miało okazję przetestować w praktyce i nie była to przyjemna lekcja. Zabezpieczenia mamy różne od hipoteki na nieruchomości, zastawu na akcjach innych Spółek, zastawu na majątku Spółki (umowy, portfel, kontrakty itd), osobiste poręczenia itd.



Cechą wspólną wszystkich stanowi fakt, że nawet jeśli doczekamy zwrotu środków to niestety musimy liczyć się z dość sporą redukcją wartości i czasem jaki nam zajmie ściągnięcie należności. Na podstawie własnych obserwacji i statystyk rynku (a już kilka razy zabezpieczenie przetestowano) można założyć następujące wariancje powyższych parametrów (patrz tabela):




Opracowanie własne, na podstawie danych Noble Securties
Jak widać niektóre sytuacje są niezwykle niekorzystne dla inwestora i tego typu zabezpieczenie (jeśli nie każde!) to czysty marketingowy bełkot, często odwracający uwagę od rzeczywistej kondycji przedsiębiorstwa

Na przykładach z tabeli widać, że w przypadku popularnego zabezpieczenia na nieruchomości by zostać zaspokojonym w całości wartość gruntu, budynku itd. powinna stanowić co najmniej 125% kwoty emisji. Oczywiście dalej jest to perspektywa nawet 5 letniej tułaczki po sądach. Dodatkowo dalej dochodzi kwestia wyceny danego zabezpieczenia, co często również bywało dyskusyjne.


Niestety nasza psychika płata figle i złudne poczucie bezpieczeństwa jakie daje nam zabezpieczenie często bierze górę nad spokojną, chłodną analizą konkretnej Spółki. Decydujemy się na taką ofertę bo nawet w sytuacji najgorszego dalej mamy wrażenie, że odzyskamy środki. Zdecydowanie lepiej po prostu do takiej sytuacji nie dopuszczać i nie testować wiarygodności powyższej tabeli (patrz Kupiłem obligacje i co dalej część I i część II)


3 komentarze:

  1. Witam, jakie jest źródło do tej tabelki z zabezpieczeniami? Jakaś literatura czy własne doświadczenie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Opracowanie jest własne, natomiast na podstawie danych Noble Securities oraz informacji o obligacjach notowanych oraz Spółek publicznych. Z braku pełnych danych, trudno byłoby takie zestawienie zrobić dla całości rynku

    Więcej o zabezpieczeniach można zobaczyć w ich webinarze z Letniej Szkoły Inwestowania (http://www.sii.org.pl/9235/edukacja-i-analizy/zostan-inwestorem/podstawy-inwestowania-w-obligacje-zapis-szkolenia.html#ak9235), by obejrzeć trzeba być zarejestrowanym użytkownikiem

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wpis.Prosze o więcej. Romek

    OdpowiedzUsuń