poniedziałek, 31 października 2016

Polski styl inwestowania - czyli dlaczego sąsiad zawsze ma lepiej

W okresie zadumy, związanym z chyba najbardziej polskim ze wszystkich świąt - Wszystkich Świętych - warto zatrzymać się i przemyśleć własne podejście do inwestycji. Zwłaszcza, że można znaleźć cechy, które określają "polski styl inwestowania" w moim odczuciu będący rozwinięciem tezy Ericha Fromma o psychologicznej potrzebie ludzkiej ucieczki od wolności.


Symptomatyczne, że niemal każdy "polski" news giełdowy okraszony jest trendem spadkowym (polecam sprawdzić). Pesymizm to z pewnością nasza wrodzona cecha narodowa.

Praktycznie codziennie można spotkać się z opiniami, że giełda jest miejscem szemranych, brudnych interesów, gdzie jednostka nie ma możliwości zarobić i jest skazana na pożarcie przez grube ryby.



Już samo słowo spekulacja - będące solą giełdy - zostało przez wszystkie lata komunizmu do tego stopnia zohydzone że do dziś jego podstawowe znaczenie nawet w oficjalnym słowniku języka polskiego ma określenie pejoratywne. Tymczasem nawet kanoniczna i jedna z pierwszych polskich publikacji w tej tematyce to właśnie "Podstawy Spekulacji" Zenona Komara, który jednak - co znamienite - całe swoje życie inwestora spędził zagranicą i z polskim piekiełkiem nie miał nic wspólnego.

Tymczasem jak pokazują statystyki rynek obligacji korporacyjnych w Polsce nie różni się znacząco od swoich zagranicznych odpowiedników. Poziom upadłości Spółek dotyczy ok. 7-8% ogółu papierów wartościowych (licząc po wartości) co jest porównywalne z giełdą amerykańską i plasuje nas lepiej niż naszych zachodnich sąsiadów (sic!).

Dlatego osobiście uważam nasze podejście do inwestycji za objaw głęboko zakorzenionej i przekazywanej na kolejne pokolenia mentalności "Homo Sovieticusa", która w zderzeniu z brutalną, nie wybaczającą błędów rzeczywistością giełdową uderza ze zdwojoną siłą.

Giełda jest miejscem, które jako jedno z nielicznych na świecie dalej gwarantuje pierwotną, niczym niezmąconą wolność. Niemal brak tutaj ingerencji opiekuńczego Państwa, wszystko determinuje chęć zysku, rozwój. Rządzi tutaj samodzielność i odpowiedzialność. Silni i lepiej poinformowani faktycznie posiadają większą władzę, słabi natomiast muszą zostać wyeliminowani bądź przystosować się do warunków, iść z nurtem - trendem giełdowym.
Udział inwestorów indywidualnych na rynku akcji spadł w ostatnich latach z 34% do 13%. Nastąpiła "ucieczka od wolności" inwestorów do "bezpieczeństwa" inwestycji w nowy rynek obligacji (wzrost z 28% do 38%)


Giełda to przestrzeń, która nie wybacza błędów i której Homo Sovieticus unika jak może. Dlatego też większość porażek inwestycyjnych Homo Sovieticus przypisuje zazwyczaj innej, zewnętrznej sile (tak jak komuniści przypisywali wszystko imperialistom), swoją bezrefleksyjność i zniewolenie intelektualne zazwyczaj objawia agresją i uniżonością.  Ostatecznie przypłaca to najwyższą ceną i zazwyczaj objawia się to powrotem do szarej ukrytej za anonimowością masy, "bezpiecznego" kolektywu, za który oddaje swój największy skarb czyli wolność.

Owa "ucieczka od wolności" jak wskazywał Erich Fromm na przykładzie nazistowskich Niemiec, to cecha wspólna większości jednostek. Niemal naturalnie dążymy do bezpieczeństwa, które oferował  nam w latach 20-30 XX wieku Naród a obecnie wysoko zorganizowane społeczeństwo i opiekuńcze Państwo.

Polski styl inwestowania to właśnie bezrefleksyjnie podejście do własnych decyzji, oczekiwanie że to ktoś inny za nas załatwi dla nas zyski, przerzucanie odpowiedzialności na innych, obwinianie o wszystko nadnaturalnej zewnętrznej od nas siły. Potem pojawia się agresja wynikająca z braku osobowości inwestycyjnej, przeradzająca się w próbę ugody - znalezienia irracjonalnego rozwiązania zmniejszenia strat, by dotrzeć do ostatniej fazy akceptacji.

Problemem Homo sovieticusa i naszego narodowego stylu inwestowania jest fakt, że faza akceptacji nigdy nie następuje, przez co nie można przejść dalej i być może nawet nie tyle odrobić straty, co przynajmniej z godnością zakończyć przygodę z inwestowaniem.

W tym momencie zapalmy świeczkę nad homo sovieticusem w każdym z nas, który nie pozwala wybić się ponad przeciętność i zaakceptować w pełni wolności z jego ryzykami i oferowanymi możliwościami. Przed kolejną inwestycją warto sobie odpowiedzieć na pytanie czy dla nas większy luksus stanowi wolność decydowania o sobie czy też wygody i ograniczenia bezpieczeństwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz