poniedziałek, 31 października 2016

Polski styl inwestowania - czyli dlaczego sąsiad zawsze ma lepiej

W okresie zadumy, związanym z chyba najbardziej polskim ze wszystkich świąt - Wszystkich Świętych - warto zatrzymać się i przemyśleć własne podejście do inwestycji. Zwłaszcza, że można znaleźć cechy, które określają "polski styl inwestowania" w moim odczuciu będący rozwinięciem tezy Ericha Fromma o psychologicznej potrzebie ludzkiej ucieczki od wolności.


Symptomatyczne, że niemal każdy "polski" news giełdowy okraszony jest trendem spadkowym (polecam sprawdzić). Pesymizm to z pewnością nasza wrodzona cecha narodowa.

Praktycznie codziennie można spotkać się z opiniami, że giełda jest miejscem szemranych, brudnych interesów, gdzie jednostka nie ma możliwości zarobić i jest skazana na pożarcie przez grube ryby.

wtorek, 25 października 2016

Zabezpieczenie obligacji - czysty marketing czy realna wartość?

Spośród ofert obligacji, te wyróżniające się większym ryzykiem zazwyczaj obwarowane są dodatkowym parametrem jaki stanowi zabezpieczenie obligacji, które dla znacznej części inwestorów jest podstawowym wyznacznikiem bezpieczeństwa inwestycji. Zazwyczaj niestety mylnie za taki jest uznawany.

Czysto teoretycznie stawia to obligatariusza na preferencyjnej pozycji przed wszystkimi wierzycielami, a przedmiot zabezpieczenia niemal automatycznie winien przechodzić na rzecz właściciela papierów. Bez tego dodatkowego obwarowania wierzyciel obligacyjny, również zostaje zaspokojony, gdyż emitent za zobowiązania z tytułu emisji "odpowiada całym swoim majątkiem" jednak wtedy staje się w rządku za skarbówką, ZUS-em, pracownikami i pozostałym, długim łańcuszkiem wierzycieli Spółki.


Tyle teorii, którą wielu miało okazję przetestować w praktyce i nie była to przyjemna lekcja. Zabezpieczenia mamy różne od hipoteki na nieruchomości, zastawu na akcjach innych Spółek, zastawu na majątku Spółki (umowy, portfel, kontrakty itd), osobiste poręczenia itd.

poniedziałek, 24 października 2016

O niezwykłych 54 ofertach ostatniego roku

W przypadku większości Spółek komunikat o kolejnej emisji obligacji jest informacją niezwykle wyczekiwaną przez cały rynek i elektryzującą inwestorów. Przy takim podejściu nie dziwi fakt, że wielu emitentów zamyka swoje emisje w 1-2 dni i to ze sporą nadsubskrypcją rzędu kilkudziesięciu procent

Co jednak można powiedzieć o Spółce, która w ciągu roku kalendarzowego samodzielnie potrafiła wyemitować skromne... 54 emisje, czyli praktycznie jedną tygodniowo? Nie wgłębiając się w naturę rzeczy można by odnieść wrażenie, że Emitent nie zajmuje się niczym innym poza drukowaniem kolejnych propozycji nabycia i taka niezwykle ciekawa inżynieria finansowa jest jej głównym zajęciem.


Tym razem nie dotyczy to na szczęście Spółki - widma, które nikogo nie zatrudnia, nic nie wytwarza, a jednak funkcjonuje i daje zarobić głównie Zarządowi. Chodzi mianowicie o - jak sam się tytułuje - wicelidera rynku obrotu wierzytelnościami Spółkę Getback, czyli naprawdę poważnego gracza, m.in z Leszkiem Czarneckim, Konradem Konkolewskim (znanego również np. z Hussar Gruppy) na pokładzie


Pełna treść artykułu na blogu: Pokój Inwestora


Siedziba Get-Back S.A. we Wrocławiu znajduje się w biurowcu będącym kolejną częścią składanki Imperium Leszka Czarneckiego

wtorek, 18 października 2016

Fikcja dywersyfikacji na Catalyst

Jak głosi stare porzekadło nie wrzuca się wszystkich jajek do jednego koszyka. Jest to prawda, którą zna każdy - nie tylko inwestor - ale to właśnie na rynku kapitałowym zalecenie to jest odmieniane przez wszystkie przypadki i powtarzane jak mantra przez każdego uczestnika.


Nie wkładaj wszystkich jaj do jednego koszyka


W świecie inwestycji nazywamy je dywersyfikacją i jest ono jedną z pierwszych definicji, którą każdy inwestor opanuje i będzie starał się z pasją realizować.  W założeniu rozbicie portfela na kilka-kilkanaście Spółek powinno umożliwić ograniczenie strat w przypadku upadłości jednego z emitentów i zachowanie zwrotu całego portfela na plusie.

czwartek, 13 października 2016

Jak zarabiać na 80%, o budowaniu portfela słów kilka

Przy okazji prezentacji własnego portfela obligacji (link) wspomniałem, że staram się by obligacje stanowiły nie więcej niż 20-30% całości portfela. Oczywiście to moje założenie, gdzie preferuję jednak bardziej ryzykowny model inwestowania, ale sam fakt posiadania różnych klas aktywów jest niezwykle istotny, dla każdego.

Rzecz jasna można sobie ustalić mniej odważny próg, gdzie obligacje oraz pochodne produkty będą dla nas stanowić 70%, a pozostałą część rozdysponujemy w np. tzw. Spółki dywidendowe oraz choćby mały pakiet start-upów o dużym ryzyku, ale też potencjale wzrostu rzędu kilkuset % co nie jest czymś niezwykłym na Newconnect.


Przy odpowiedniej dywersyfikacji mamy coś na miarę quasi analizy portfelowej, dużo lepszej niż brak jakiegokolwiek planowania, a co zaraz pokażę działającej niemal w pełni automatycznie, co pomoże nam w dużej części wyeliminować nasze emocje z procesu inwestycyjnego.



poniedziałek, 10 października 2016

W inwestowaniu "decydują detale" - ostatnie ciekawe oferty z rynku pożyczek

Firmy pożyczkowe pomimo zmian w ustawie o kredycie konsumenckim dalej są na fali wznoszącej i nie zwalniają tempa. Jednak zmiany w branży są ogromne i widać je nie tylko okiem inwestora, ale każdego patrzącego też z pozycji  konsumenta, użytkownika radia, telewizji czy w końcu klienta wspomnianych firm.

Pierwszym co rzuca się w oczy to fakt, że z peletonu odpadają najsłabsi gracze, bez zaplecza do coraz trudniejszej walki o klienta w świecie wciąż wysokich, ale już nie astronomicznych marż i słynnego RRSO. Dobrze znany jest przypadek pewnej firmy z Lublina czy też kłopotów Premium-Pożyczki oraz całej masy mikrofirm z małym kapitałem. Z drugiej strony na konsolidacji branży w dłuższej perspektywie skorzystają najlepiej przygotowane firmy, znane głównie z rynku Catalyst.

piątek, 7 października 2016

Zakupiłem obligacje... i co dalej? cz. II

Jak ustaliliśmy w pierwszej części artykułu posiadanie obligacji to nie tylko ich zakup i późniejsze odcinanie kuponów, ale też odpowiednie pielęgnowanie naszego bukietu Spółek i wyrzucanie kwiatów, które miewają pierwsze oznaki więdnięcia ;)

Jedną z metod wczesnego ostrzegania, nad którą pochylimy się w tym wpisie zaczerpniętą bezpośrednio z rynku akcji jest analiza teorii Dowa (nazwa pochodzi od jej twórcy Charlesa Dowa), a w zasadzie tylko jej wybranego aspektu. Dla obligatariusza niepotrzebna będzie zatem magiczna wiedza z analizy technicznej i rysowania nic nie mówiących linii na wykresie. Wystarczy, że skupimy się na głównym założeniu, że rynek dyskontuje wszystko.


indeks giełdowy
Amerykański indeks Dow Jones swą nazwę zawdzięcza twórcy analizowanej przez nas teorii - co tylko pokazuje jego fundamentalne znaczenie dla świata inwestycji


wtorek, 4 października 2016

Perełki z Catalyst, czyli poszukiwania zysku na rynku wtórnym - pierwsze kroki w składaniu zleceń giełdowych

Nabywanie obligacji jak już wspominałem wcześniej nie należy do rzeczy trudnych, jednak nasze uwarunkowania prawne sprawiają, że dostępne dla szerokiego spektrum są jedynie oferty publiczne, podparte szeroką kampanią marketingową. Stanowią one jednak jedynie wierzchołek góry lodowej, gdyż obok nich przebiega cały rynek ofert prywatnych.

Oferty prywatne skierowane są do 149 "oznaczonych inwestorów" co sprawia, że tylko nieliczni się o nich dowiedzą, a jeszcze mniejsza grupa w ogóle weźmie w nich udział. Na szczęście większość obligacji wartych naszej uwagi trafia ostatecznie na Catalyst i to właśnie o tym rynku oraz praktycznej stronie nabywania za jego pośrednictwem papierów wartościowych chciałbym poświęcić wpis.

Więcej informacji na: http://zarabianiepieniedzy.eu/blog/praktyczne-rady-odnosnie-zakupu-obligacji-przedsiebiorstw/